Ponury budynek,
gęsto porośnięty bluszczem zionął ponurością, smutkiem i złymi
mocami.Ile mrocznych tajemnic kryły te kilkusetletnie mury przez setki
lat ukrywającnajwiększych zwyrodnialców, jakie nosiła ziemia?
Ciemne
chmury zbierały się nad dachembudynku, przeszywający wiatr napływający
znad Atlantyku wyginał gałęzieposępnych, powyginanych drzew,
porastających drogę prowadzącą pod drzwi. Pierwszygrzmot wyrwał ze snu
siedemnastoletnią Cillę Leclaire. Otworzyła oczy koloruakwamaryny i z
szybko bijącym sercem wpatrywała się w sufit. Już niedługo miałnadejść
świt a wraz z nim kolejne zdanie do wykonania. Wzdrygała się na samąmyśl
o spotkaniu z człowiekiem, który kazał siebie nazywać Ojcem. Każda
minutaw jego towarzystwie było jak spotkanie z samym diabłem. Spróbowała
nie myśleć otym co ją czeka wraz ze wschodem słońca, jednak kiedy
zamknęła oczy jegookropna twarz wciąż stawała jej przed oczami.
Podciągnęła
kołdrę pod same uszy,pragnąc oddzielić się od posępnie umeblowanego
pokoju. Zacisnęła mocno powieki,chcąc z całych sił odgonić swoje własne
demony, ale wtedy właśnie otworzyły siędrzwi wpuszczając na moment nikłą
smużkę światła, która zniknęła kiedy drzwiponownie się zamknęły.
-
Cillo, Ojciec chce z tobą mówić –usłyszała drżący głos Moyry, która jak
zwykle błędnym wzrokiem lustrowała każdezakamarki. Nerwowym ruchem
oplatała sobie włosy wokół palca wskazującego. Patrzącna nią Cilla
zawsze miała wrażenie, że ogląda mocno wystraszone i
poniewieranezwierzę, a przecież to była jej matka, kobieta tracąca
zmysły.
- Już? – szepnęła Cilla, ciaśniejotulając się kołdrą.
-
Dalej, dalej – mruknęła Moyra,gładząc włosy dziewczyny i zdzierając z
niej kołdrę – on nie ma czasu, musiszszybko zejść do salonu. Ma dla
ciebie niespodziankę, kochanie – Moyra zamarła ipustym wzrokiem
wpatrywała się w córkę a potem potrząsnęła głową i uśmiechnęłasię
szeroko – Naprawdę ci się spodoba! – powiedziała i wybiegła z pokoju.
Cilla
przełknęła ślinę, czując chłódprzenikający ją do szpiku kości. Zsunęła
się z łóżka, dotknęła bosymi stopamizimnej podłogi i lekko drżąc ruszyła
na poszukiwanie szlafroka. Znalazła gowśród innych starannie ułożonych w
kufrze, oznaczonym inicjałami CL. Owinęłasię nim dokładnie, zwalczając
pokusę aby wejść do kominka w sąsiednim pokoju i zapomocą sieci Fiuu
znaleźć się w jakimś bezpiecznym miejscu, z dala od tegoponurego domu.
Była jednak pewna, że przed tym potworem nie ma ucieczki,wszędzie by ją
znalazł a kara jaka by ją spotkała za okazane nieposłuszeństwobyłaby
okrutna i wymierzona nie tylko w nią ale i Moyrę.
Usuwając
ze swojego umysłu wszystkiełatwe do odczytania negatywne uczucia zeszła
po schodach do mocno zaniedbanegosalonu. Meble stały zakurzone, pokryte
pajęczynami, z sufitu zwisał niegdyśpiękny kryształowy żyrandol. Na
środku pomieszczenia na dużym fotelu siedział Ojciec,muskularny
mężczyzna w wieku około czterdziestu pięciu lat. Twarz miał pociągłąz
dużym, orlim nosem, wąskie wargi rozciągnięte miał w paskudnym
uśmiechu,głęboko osadzone fiołkowe oczy przeszywały dziewczynę na
wskroś. Kiedy Cillaweszła do salonu, kurtuazyjnie podniósł się z fotela i
skłonił z galanterią, wytrzeszczającbiałe zęby.
-
Moja droga Cillo – powiedział melodyjnymgłosem, podchodząc do niej i
ujmując ją dłoń – Jak zawsze miło mi cię widzieć –dotknął suchymi
wargami jej skórę. Dziewczyna z trudem powstrzymała się odwyrwania mu
ręki. Jego dłonie były lodowate, podobnie jak jego głos na pozórpodszyty
spokojną łagodnością.
-
Ciebie również, Ojcze – skłamała zuśmiechem, patrząc prosto w jego
fiołkowe oczy – Podobno masz dla mnieniespodziankę – powiedziała
zerkając kątem oka na Moyrę, która próbowała wtopićsię w wyblakłą
tapetę.
Ojciec
uśmiechnął się z odrobinąodrazy, podążając za wzrokiem dziewczyny.
Cilla nigdy nie mogła zrozumieć cotak naprawdę łączyło Moyrę i Ojca.
Czasem odnosiła wrażenie, że byli kochankamijednakże w chwilach takich
jak ta szczerze w to wątpiła. Swoje zniszczenieMoyra głównie
zawdzięczała w końcu jemu. Oddała mu siebie, swój dom a także, coCilla
przyznawała z gorzkim rozczarowaniem własną córkę.
-
Tak – przyznał uważnie przyglądającsię jej twarzy – Mam dla ciebie
niespodziankę, która bardzo cię ucieszy –pogłaskał dziewczynę po
policzku, puścił jej dłoń i wrócił na swój fotel. Założyłnogę na nogę. W
tej chwili Cilla wyczuwała w nim władzę i wielkie pokłady czarnejmagii.
Wyglądał jak król spoczywający na swoim tronie i przemawiający
doswojego sługi.
Zadowolona,
że w końcu uwolniła się oddotyku Ojca, patrzyła na niego czekając, aż w
końcu powie jej co to zaniespodzianka. Była pewna, że to nie jest coś
co ucieszyłoby normalną siedemnastolatkę,takiego jak bombonierka
cukierków czy flakon perfum. Na pewno nie, takiczłowiek jak Ojciec miał
zupełnie inne poczucie wartości i radości.
-
Cóż to za niespodzianka? – spytała zudawaną ekscytacją. Miała wiele lat
aby doskonale nauczyć się hamować swoje prawdziwereakcje i zastępować
je tymi nieprawdziwymi, których się od niej oczekiwało.
- Czeka cię ostatnie zdanie –powiedział wolno – musisz ostatecznie rozwiązać sprawę.
Cilla
zamarła z głośno bijącym sercem. Poraz pierwszy wystawiła swoje uczucia
na widok. Nigdy nie spodziewałaby się takiegoobrotu sprawy. Plątanina
uczuć, która w niej wybuchła zaczynała ją przytłaczać.Ostateczne
rozwiązane sprawy. Miała ochotę uciec i płakać. Oczywiście musiałaszybko
zebrać się w sobie, aby Ojciec niczego nie zauważył.
- Ostatecznie rozwiązać? – powtórzyła słabo.
- Tak, to już koniec twojej roli w tejsprawie.
- Czyli, muszę…
-
Na Boga Cillo, to już koniec! Musisz tylkodokończyć to co zaczęłaś –
zerwał się z fotela i ujął jej twarz w dłonie,patrząc prosto w oczy
powiedział – liczę na ciebie i wierzę w twoje możliwości.Dasz sobie radę
– uśmiechnął się rozbrajająco – Po prostu masz ich zabić.
Dziewczyna zaśmiała się cicho, walczącz ciężarem rodzącym się w jej żołądku i obrzydzeniem do Ojca a także do siebie.
- Zabić – powtórzyła szeptem.
- Zabić – powtórzył Ojciec składającpocałunek na jej czole.
Sam prolog bardzo mnie zaciekawił. Jak dla mnie jest taki.. inny? Nie jest jak większość. I ta końcówka. Jak na razie najbardziej interesuje mnie to, że musi kogoś zabić. Uwielbiam m.in. taką tematykę. Czekam na pierwszy rozdział.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, xx
~ A i żeby nie zapomnieć. Przeczytaj jeszcze raz to co napisałaś, ponieważ dużo wyrazów jest połączonych, nie postawiłaś spacji, np. ukrywającnajciekawszych czy musiałaszybko.
Jeszcze raz pozdrawiam, xx
Zapraszam na: ride--or-die.blogspot.com